niedziela, 12 lutego 2012

Pragnę...

Pragnę jej.
Pragnę, żeby przychodziła do mnie kiedy coś jej się uda, żebyśmy mogli razem świętować.
Pragnę, żeby przynosiła do mnie swoje porażki, żebym mógł podnieść ją na duchu.
Pragnę, by poprawiała mi humor swoją radością.
Pragnę ją pocieszać, kiedy jest smutna.
Pragnę jej całej, każdego kawałka jej ciała osobno i jej całej.
Pragnę dawać jej rozkosz i żeby mówiła, że było dobrze.
Pragnę wszystkiego co może mi dać. Radości i smutku, żadzy i przyjaźni, dobrych rad i głupich pomysłów.

Chcę jej robić śniadania do łóżka i kupować kwiaty, i prezenty, i przynosić chusteczki i herbatę z sokiem malinowym kiedy jest chora, i słuchać o wszystkich głupotach, które robią jej znajomi, i kłócić się z nią, i godzić się z nią potem, i chcę żeby ona chciała tego samego!
Ale ona nie chce...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz