FAKT: Mój tok rozumowania zwykle jest najbardziej podobny do tego Chojnickiej, trochę mniej Guni, znacznie mniej Lorci. Stwierdzone empirycznie na podstawie gry w kalambury (love love <3) (w ogóle to Paweł M. w tym miejscu by stwierdził, że jest mistrzem świata w tę grę, ale ja skromnie zauważę (teraz zabawny nawias x2, zauważcie, że nie można skromnie zauważyć, bo jeżeli uważasz, że robisz to skromnie to jesteś nieskromny, ha!), że wygrałem wszystkie gry :D ).
Drugie ciekawe spostrzeżenie natomiast dotyczy no cóż, uczuć i związków. Po zastanowieniu dochodzę do konkluzji, że nie wszyscy poszukują takiej drugiej połówki jak ja (przypomnę niezorientowanym, że dla mnie ma być i przyjaźń i chemia - wszelkie cechy dobrej przyjaciółki ale jednocześnie na tyle atrakcyjna, żeby wiadomo).
Wydaje mi się to absurdalnie alogiczne, niemniej jednak tak jest i przyjęcie tego stwierdzenia pozwala zrozumieć zachowanie pewnych dziewcząt, które szukają głównie...
Czyli już wcale mnie nie dziwi, że żeby zainteresować sobą dziewczynę najlepiej bzykać wszystkie wokół a ją ostentacyjnie ignorować albo obrażać (inne kobiety też, so macho! ;P).
Z tej okazji trochę mi smutno ale przecież się nie zmienię bo nie potrafiłbym no i nie chcę, może nawet ważniejsze to drugie.
Queen bo zawsze spoko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz